Życie – coś więcej niż samo istnienie. Co Biblia mówi o prawdziwym życiu?
Słowo "życie" należy do najważniejszych, ale i najbardziej niezwykłych słów, jakimi posługuje się człowiek. Trudno znaleźć dwa pojęcia, między którymi występuje równie dramatyczny kontrast jak między życiem, a śmiercią. Są to rzeczywistości skrajnie przeciwstawne, a jednocześnie nieustannie obecne w naszym myśleniu, doświadczeniu i codzienności. Każdy człowiek pragnie żyć, chroni swoje życie, troszczy się o nie i szuka jego sensu. Jednak czy życie oznacza jedynie biologiczne istnienie? Czy można oddychać, pracować, realizować swoje plany, a jednocześnie nie doświadczać pełni życia, o której mówi Pismo Święte?
Aby lepiej zrozumieć biblijne przesłanie, warto przyjrzeć się językowi, w którym spisano Nowy Testament. W języku greckim, podobnie jak w przypadku słowa "miłość", które może być wyrażane za pomocą różnych określeń, również słowo "życie" posiada kilka znaczeń. Szczególnie ważne są dwa greckie wyrazy: dzōē (ζωή) oraz bios (βίος). Choć oba odnoszą się do życia, nie wskazują dokładnie na tę samą rzeczywistość.
Greckie słowo dzōē (ζωή) oznacza życie w jego najgłębszym wymiarze. W Nowym Testamencie bardzo często odnosi się do życia pochodzącego od Boga – życia duchowego, prawdziwego, niezniszczalnego i wiecznego. Nie chodzi tutaj jedynie o biologiczne funkcjonowanie organizmu, o oddychanie, poruszanie się czy wykonywanie codziennych czynności. Chodzi o życie zakorzenione w samym Bogu, życie, którego człowiek nie jest w stanie sam sobie zapewnić ani wypracować. Dla autorów biblijnych życie nie jest wyłącznie czymś, co człowiek posiada. Jest rzeczywistością, której źródłem i dawcą jest Bóg. To On jest Stwórcą, podtrzymuje istnienie wszystkiego i zaprasza człowieka do uczestnictwa w swoim życiu.
Dlatego tak ważne miejsce zajmuje ono w całym Piśmie Świętym. Jednym z najbardziej znanych fragmentów jest Ewangelia według św. Jana:
"Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".
(J 3,16)
W tym zdaniu zawarta jest cała istota chrześcijańskiego przesłania. Bóg nie pragnie jedynie, aby człowiek przez pewien czas istniał na ziemi. Jego pragnieniem jest obdarowanie go życiem wiecznym. To życie, które nie kończy się wraz ze śmiercią ciała, ponieważ jego źródłem jest sam Bóg. Jezus Chrystus przyszedł na świat właśnie po to, aby człowiek mógł otrzymać ten dar. Nie jest to nagroda za doskonałość, wyjątkowe osiągnięcia czy ludzkie zasługi. Jest to dar Bożej łaski, przyjmowany przez wiarę.
Życie wieczne czy wieczna śmierć?
Biblia bardzo wyraźnie ukazuje kontrast pomiędzy życiem a śmiercią. Nie chodzi wyłącznie o biologiczny kres ludzkiego istnienia, ale również o duchową rzeczywistość człowieka i jego relację z Bogiem. Święty Paweł pisze w Liście do Rzymian:
"Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rz 6,23).
Apostoł pokazuje tutaj dwie zupełnie różne drogi. Grzech prowadzi człowieka do śmierci, natomiast Boża łaska otwiera przed nim perspektywę życia wiecznego. Człowiek, który odwraca się od Boga, odrzuca również źródło prawdziwego życia. Święty Paweł w Liście do Rzymian przypomina, że ludzie przez swoją bezbożność i nieprawość tłumią prawdę o Bogu (Rz 1,18). Nie jest to jedynie problem moralny, ale przede wszystkim problem zerwanej relacji ze Stwórcą.
Pismo Święte przestrzega również przed ostatecznymi konsekwencjami odrzucenia Boga. W Ewangelii według św. Jana czytamy:
"Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie jest posłuszny Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży ciąży na nim" (J 3,36).
Podobne ostrzeżenia znajdujemy w Apokalipsie św. Jana (Ap 20,15; 21,8). Ukazują one powagę ludzkich wyborów i przypominają, że nasze życie ma wymiar wieczny. Nie są to słowa, które mają jedynie wzbudzać strach. Są przede wszystkim wezwaniem do nawrócenia, do powrotu do Boga i przyjęcia Jego miłosierdzia. Bóg pragnie zbawienia człowieka, dlatego posłał swojego Syna. Jeśli życie wieczne ma swoje źródło w Bogu, pojawia się pytanie: w jaki sposób człowiek może je otrzymać?
Odpowiedź Jezusa jest jednoznaczna. W Ewangelii według św. Jana czytamy:
"Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14,6).
Jezus nie mówi jedynie, że zna drogę prowadzącą do życia. On sam jest Życiem. Nie wskazuje człowiekowi jedynie kierunku, ale zaprasza go do osobistej relacji z sobą. To bardzo ważne rozróżnienie. Chrześcijaństwo nie jest wyłącznie zbiorem zasad moralnych, tradycji czy religijnych obowiązków. Jego centrum stanowi osoba Jezusa Chrystusa. W Nim człowiek odnajduje pojednanie z Ojcem, przebaczenie grzechów i nadzieję życia wiecznego. Nie ma innej drogi do zbawienia niż ta, którą otworzył przed nami Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie.
Warto zwrócić uwagę, że w niektórych polskich przekładach biblijnych, między innymi w Biblii Gdańskiej, znajdziemy brzmienie: "Jamci jest ta droga i prawda, i żywot". Podkreślenie słowa "ta" uwydatnia wyjątkowość i jedyność drogi wskazanej przez Jezusa. Nie oznacza to, że człowiek może samodzielnie zapracować na życie wieczne. Zbawienie jest darem. Możemy je przyjąć przez wiarę, zaufanie Chrystusowi i otwarcie się na działanie Bożej łaski.
Drugim ważnym greckim słowem jest bios (βίος). To określenie odnosi się przede wszystkim do życia biologicznego, ziemskiej egzystencji, środków utrzymania, majątku oraz sposobu, w jaki człowiek organizuje swoją codzienność. Od tego słowa pochodzi wiele współczesnych wyrazów, między innymi biologia, biografia czy biosfera. O ile dzōē pomaga nam zrozumieć życie jako dar pochodzący od Boga, o tyle bios kieruje naszą uwagę ku temu, jak żyjemy tutaj, na ziemi. Obejmuje czas naszego ziemskiego istnienia, codzienne zajęcia, pracę, relacje, troski, posiadane dobra i sposób wykorzystywania tego, co zostało nam powierzone.
Warto jednak pamiętać, że greckie słowa dzōē i bios nie są w Nowym Testamencie zawsze używane w sposób całkowicie rozłączny. Ich znaczenia mogą się przenikać. Mimo to rozróżnienie między nimi pomaga dostrzec ważny wymiar biblijnego nauczania. Człowiek może bowiem bardzo intensywnie troszczyć się o swoje bios, a jednocześnie zapominać o dzōē – o życiu, którego źródłem jest Bóg. Można mieć majątek, osiągnięcia, dobrą pozycję społeczną i wiele planów na przyszłość, ale jednocześnie zaniedbać modlitwę, relację z Bogiem i duchowy rozwój. Jezus wielokrotnie przypominał, że dobra materialne nie mogą stać się najważniejszym celem ludzkiego życia.
Bardzo interesujący przykład wykorzystania słowa bios znajdujemy w przypowieści o synu marnotrawnym, którą można również odczytywać jako historię dwóch zagubionych synów i jednego miłosiernego ojca (Łk 15,11–32). Młodszy syn zażądał od ojca swojej części majątku. Chciał jak najszybciej uzyskać niezależność i samodzielnie decydować o swoim losie. Ojciec podzielił więc majątek między synów. W greckim tekście Ewangelii użyte zostało słowo bios, odnoszące się tutaj do majątku, środków utrzymania i tego, co stanowiło podstawę ziemskiej egzystencji. Młodszy syn zabrał swoją część i udał się w dalekie strony. Tam roztrwonił wszystko, prowadząc rozrzutne życie. Kiedy skończyły się pieniądze, stracił również poczucie bezpieczeństwa i znalazł się w skrajnej biedzie. Dopiero wtedy zaczął zastanawiać się nad swoim postępowaniem. Zrozumiał, że oddalił się nie tylko od domu ojca, ale również od tego, co naprawdę dawało mu życie. Postanowił wrócić. Najpiękniejszy moment tej przypowieści nie dotyczy jednak samego zmarnowanego majątku. Dotyczy ojca, który wychodzi naprzeciw powracającemu synowi, przyjmuje go z miłością i przywraca mu godność. To obraz Boga, który nie przestaje kochać człowieka nawet wtedy, gdy ten zagubi się na swojej drodze. Przypowieść pokazuje nam, że można roztrwonić dobra materialne, zmarnować czas i podejmować złe decyzje, ale zawsze warto wrócić do Ojca. Jego miłosierdzie jest większe niż nasze upadki.
Słowo bios pojawia się również w Pierwszym Liście do Tymoteusza. Święty Paweł zachęca do modlitwy za wszystkich ludzi, szczególnie za rządzących i sprawujących władzę:
"Abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością" (por. 1 Tm 2,1–2).
Apostoł wskazuje tutaj na wartość zwyczajnego, uporządkowanego życia. Chrześcijanin nie powinien szukać niepotrzebnych konfliktów ani przyczyniać się do niepokojów społecznych. Ma być człowiekiem pokoju, szacunku i odpowiedzialności. Nie oznacza to jednak rezygnacji z prawdy czy zgody na zło. Chrześcijanin powinien pozostać wierny Ewangelii, a jednocześnie dążyć do pokoju i dobra wspólnego.
Także Kościół powinien troszczyć się o to, aby jego działalność służyła ludziom, budowała jedność i pomagała prowadzić życie zgodne z Bożymi przykazaniami.
Kolejne ważne zastosowanie tego słowa znajdujemy w Drugim Liście do Tymoteusza. Święty Paweł, posługując się obrazem żołnierza, pisze:
"Nikt służący w wojsku nie wikła się w kłopoty związane z życiem codziennym, żeby się podobać temu, kto go zaciągnął" (por. 2 Tm 2,4).
Apostoł przypomina, że żołnierz musi zachować koncentrację na powierzonym mu zadaniu. Nie może pozwolić, aby sprawy drugorzędne odciągnęły go od celu, do którego został powołany. To również ważna wskazówka dla osób posługujących w Kościele, duszpasterzy i wszystkich wierzących. Nie możemy pozwolić, aby sprawy materialne, organizacyjne, codzienne troski i ziemskie ambicje całkowicie pochłonęły naszą uwagę. Nie oznacza to lekceważenia obowiązków. Przeciwnie – mamy wykonywać je odpowiedzialnie, ale pamiętać, że nie są one ostatecznym celem naszego istnienia. Najważniejsze jest to, aby nasze życie było skoncentrowane na Chrystusie i Jego słowie.
Mocne ostrzeżenie znajdujemy również w Pierwszym Liście św. Jana:
"Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca, lecz od świata" (1 J 2,16).
Apostoł zwraca uwagę na trzy niebezpieczeństwa, które mogą zawładnąć ludzkim sercem. Pierwszym jest pożądliwość ciała – podporządkowanie życia własnym pragnieniom i przyjemnościom, bez liczenia się z Bogiem i drugim człowiekiem. Drugim jest pożądliwość oczu – nieustanne pragnienie posiadania tego, co widzimy u innych. To zazdrość, zachłanność i przekonanie, że szczęście zależy od tego, ile uda nam się zdobyć. Trzecim jest pycha życia – budowanie własnej wartości na pozycji, znaczeniu, sukcesach, majątku i uznaniu innych ludzi.
Te rzeczy mogą stać się siłą napędową człowieka, ale nie powinny być fundamentem życia chrześcijańskiego. Wszystko, co materialne i doczesne, przemija. Nie można na tym budować wieczności. Nie oznacza to, że dobra ziemskie są same w sobie złe. Praca, rodzina, rozwój, odpoczynek i troska o materialne potrzeby są ważną częścią naszego życia. Problem pojawia się wtedy, gdy zajmują miejsce Boga i stają się ważniejsze od miłości, prawdy i zbawienia.
Rozróżnienie między dzōē i bios prowadzi nas do bardzo ważnego pytania: czy troszczymy się wyłącznie o życie, które kiedyś się zakończy, czy również o to życie, które nie przemija?
Każdego dnia inwestujemy wiele czasu i energii w naszą ziemską egzystencję. Pracujemy, zarabiamy, zdobywamy wykształcenie, troszczymy się o dom, rodzinę i przyszłość. Wszystko to ma swoje znaczenie i wartość. Jednak nie możemy zapominać, że człowiek został stworzony do czegoś więcej niż tylko do doczesnego istnienia. Prawdziwe życie zaczyna się w relacji z Bogiem. Rozwija się poprzez wiarę, modlitwę, Eucharystię, słuchanie słowa Bożego, przebaczenie i miłość do drugiego człowieka. Nie chodzi o to, aby porzucić świat i codzienne obowiązki. Chodzi o to, aby przeżywać je z Bogiem, pozwalając Mu przemieniać nasze serca. Jezus nie przyszedł jedynie po to, aby przedłużyć nasze ziemskie życie. Przyszedł, aby dać nam życie w pełni – życie, które nie kończy się wraz ze śmiercią.
Dlatego warto każdego dnia zadawać sobie pytanie: na czym buduję swoje życie? Co jest dla mnie najważniejsze? Czy moje codzienne wybory przybliżają mnie do Boga?
Bo można mieć wiele, a jednocześnie utracić to, co najważniejsze. Można zdobyć cały świat, a zagubić własną duszę.
"Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości" (J 10,10).
To właśnie jest obietnica Chrystusa. Nie tylko życie biologiczne, nie tylko ziemska egzystencja, ale życie w pełni – życie zakorzenione w Bogu, które trwa na wieki.
Niech więc nasza troska o codzienne życie (bios) nigdy nie przesłoni nam tego, co najważniejsze – życia Bożego (dzōē). Bo ostatecznie nie chodzi jedynie o to, jak długo będziemy żyć, ale z Kim będziemy żyć przez całą wieczność.
